Płacz dziecka to forma wyrażania jego uczuć. Płacze, kiedy się wystraszy, kiedy je coś boli lub kiedy jest nie po jego myśli, jeśli coś mu zabierzemy. Niestety, musimy się do niego przyzwyczaić i nauczyć się rozróżniać rodzaje płaczu naszego dziecka.

Książę od urodzenia dał nam popalić (nie fajki!) i bardzo często płakał. Uśpienie go wiązało się z wiecznym bujaniem na rękach. A żeby było śmieszniej to musieliśmy przy tym robić małe przysiady, bo zwykłe bujanie nic nie dawało. Całe noce bujaliśmy z mężem na zmianę. Jedyny plus całej tej sytuacji to taki, że wyćwiczyliśmy sobie łydki  😉 Wtedy zdecydowaliśmy oboje, że Książę będzie jedynakiem. Zdecydowanie! Dziś nasze zdanie się nieco zmieniło. Książę sam chodzi, prawie sam je, uśmiecha się do nas, zaczyna podśpiewywać coś pod nosem i wprowadza tyle radości do naszego domu. Więc tak trochę zachciewa się takiego małego szkraba, choćbyśmy mieli jeszcze raz przez to przechodzić 😉 A z drugiej strony, nie ma nic lepszego niż rodzeństwo!

Płacz i godzinne usypianie malucha!

Nie mam pojęcia jak to jest, kiedy dziecko odłożone do łóżeczka samo zasypia! Każde położenie Księcia do łóżeczka wiąże się z wyciąganiem szczebelków, skakaniem i płaczem. Wystarczy, że wchodzimy do pokoju to już jest niepokój. A gdy zasłonimy zasłony – ryk. Nieważne, że od małego Książę miał ustalone godziny drzemek i snu. Dla niego nie ma to znaczenia. Nie chce zasypiać i koniec! Gdyby taka sytuacja pojawiała się tylko podczas drzemek, to bylibyśmy wstanie odpuścić mu popołudniowe zasypianie, ale gdy wieczorem jest to samo, to nic tylko się męczyć. I tak się wspólnie męczymy godzinami z nadzieją, że znajdziemy jakiś sposób lub Książę wyrośnie z tego i zacznie sam zasypiać.

Nogi śpiącego dziecka w łóżku

Czy tylko ja mam dość,
kiedy usypiam swoje dziecko?

Kiedy mąż usypia Księcia to serce mi się kroi, kiedy słyszę jak płacze. Nie to, żeby działa mu się jakaś krzywda. Po prostu maluch nie znosi faktu, że nie może wyjść z łóżeczka. Zresztą to też nie jest tak, że on płacze przez 4o minut. W między czasie obraca się wokół własnej osi ze czterdzieści razy, staje na głowie, przykrywa się poduszką, leży, wstaje, skacze i tak w kółko. Czasem siedzę pod drzwiami i szukam rozwiązania, co tu jeszcze zrobić? Jak inaczej go usypiać? Ale kiedy przychodzi kolej na mnie, to staram się, żeby płacz nie robił na mnie wrażenia. Przynajmniej na początku! Gorzej znoszę fakt, że usypiam go 40 minut, a on po tym czasie dostaje czkawki! Wtedy sama mam ochotę się rozpłakać i walić głową w ścianę. A może to ja jestem zbyt nerwowa? Może powinnam pomodlić się o więcej cierpliwości!

Z drugiej strony dużo się słyszy, że dzieci mają problemy z zasypianiem. Inne mamy wiele piszą o swoich sposobach. Więc może to nie tak, że się nie nadaję do tej roli.

Sposoby na uśpienie dziecka vs Książę!

  • kładzenie dziecka o regularnych godzinach każdego dnia (na Księciu nie robi to wrażenia),
  • śpiewanie (kiedyś działało, teraz już nie),
  • bujanie poduszką (działa, ale pozwala sobie na to tylko jak już jest zmęczony),
  • powtarzanie tych samych czynności każdego dnia sugerujących, że czas na sen, np. kąpanie, mycie zębów, czytanie książeczki i zasypianie (dla malucha nie ma to większego znaczenia),
  • zaciemnienie pokoju, wyciszenie dziecka przed snem (nie ma szans! Książę nawet myjąc zęby, musi biegać),
  • czytanie bajek (na łóżku- trzy sekundy i już go nie ma, w łóżeczku- chce dotykać książeczki i nie pozwala czytać),
  • położenie dziecka do łóżeczka i wyjście z pokoju (nie na tym etapie. Ryk do kwadratu),
  • cierpliwość rodzica i stanowcze kładzenie dziecka jak tylko wstaje (po 20 razie działa),
  • szumiś, maskotka, pieluszka (Książę wyrzuca wszystko z łóżeczka co tylko się da).

Podsumowując. Cierpliwości matko! To minie! 😉

Podpis Królowej Mamy w mniejszej wersji